- Published on
Przejazd i rampa przed wyborami
- Authors

- Name
- Pablo Ross
Wybory samorządowe 7.04.2024
Tak mnie naszło i mam kilka przemyśleń na temat bliskiego sercom Palindzioków tematu przejazdu i rampy. Wybory samorządowe - rozumiem. Kiełbasa wyborcza - rozumiem. Próba przypodobania się wyborcom - wszystko rozumiem. Ale jednak nie rozumiem, dlaczego nie postarać się choć trochę wysilić i mówić o rzeczach ważnych w sposób poważny i czytelny dla niezorientowanych?
Problem przejazdu/rampy/dojścia na perony ma już długą brodę i był omawiany często i gęsto, choć wiadomo że najczęściej - co nie dziwi - powraca jako nośny temat przedwyborczy. Minie głosowanie i wszystko wraca do "normy". Od osób, które pretendują do zajmowania stanowisk publicznych, a szczególnie od tych, które już te funkcje pełnią, można by wymagać nieco więcej niż tylko produkowanie przekazów pod hasłem "warto porozmawiać o przejeździe kolejowym bo to ważny temat jest".
Wiemy, że nic nie wiemy...
Do czego piję? Otóż tory kolejowe, przejazd, rampa ma się nijak do decyzji wójta, radnych, sołtysów. Jest to zupełnie inna jurysdykcja i inny poziom decyzyjności a zwłaszcza finansowania. Samorząd może wysyłać pisma, a PKP PLK SA może za pośrednictwem ośrodka kreowania pijaru stwarzać wrażenie, że z kimś coś uzgadnia. I tak się co jakiś czas dzieje, że jedna (samorządowa) lub druga (państwowa) strona rzuci jakiś ochłap informacji. Tak już było wieeele lat temu, jak były pomysły na zamykanie przejazdów. Tak jest za każdym razem, gdy przydaje się temat odkurzenia pomysłu przedłużenia przejścia podziemnego w stronę ul. Nowej w Palędziu. Tak jest teraz, gdy zamknięty przejazd oraz rozładunki na rampie wnerwiają sporą i nadal rosnącą grupę mieszkańców. Notabene, bardzo podobnie to wygląda np. wtedy gdy przez teren gminy ma przejść jakaś nowa linia wysokiego napięcia.
I tak sobie mijają lata, co jakiś czas jest mniejsza lub większa gównoburza, a decyzje jeśli już powstają to zupełnie poza gminą. Jak będzie wyglądać ogólnie rzecz biorąc linia kolejowa przebiegająca przez Gminę Dopiewo, a w ślad za tym jak będzie wyglądała infrastruktura towarzysząca, mogą zdecydować obecnie trwające prace PKP PLK zmierzające do przygotowania studium wykonalności. Wiele informacji można znaleźć publicznie, po kolejne wystarczy sięgnąć wysyłając prosty wniosek do poszczególnych podmiotów odpowiedzialnych.
Przekaz przedwyborczy vs. życie realne
Dlaczego więc obecni radni chcący zostać radnymi/wójtami w kolejnej kadencji, plus pozostali kandydaci, nie postarają się choć trochę aby ten - być może niełatwy - proces decyzyjny czytelnie przedstawić? Nie wiem. Mogę się domyślać, że jest to kwestia niewiedzy albo lenistwa albo zwyczajnie podejścia w postaci wyrachowanego politykierstwa polegającego na tym, że prosty wyborca potrzebuje prostego przekazu.
Być może jestem w mniejszości i do prostych wyborców się nie zaliczam, więc tego prostego przekazu "między oczy" nie kupuję. Moja rodzina jeździ koleją, ja także wsadzam rower do pociągu i sam jeżdżę koleją, plus oczywiście ileś tam godzin miesięcznie spędzam w kolejce do przejazdu. Także owszem, problem mnie dotyczy również. Skoro więc wiadomo od 4 lat, że PKP PLK zleciło prace przedprojektowe dla odcinka linii kolejowej Poznań-Kunowice, postanowiłem sobie temat przybliżyć. Wystarczy zajrzeć w dokumentację przetargową oraz wysłać parę wniosków o informację, aby mieć jako takie pojęcie co też nasz operator kolejowy zamierza. Skracając ten temat do jednego zdania to powiem, że planowane zmiany są ogromne, żeby nie powiedzieć rewolucyjne. No i nijak się nie mają do tego co można wyłowić w obecnym przedwyborczym chaosie pseudoinformacyjnym.
Czy komuś się zechce za to zabrać?
Temat przejazdu/rampy w Palędziu podchwycił niedawno jeden z komitetów - jednak w ogóle nie odnosi się do konkretów tylko do podstawowych emocji. W tymże komitecie wśród kandydatów jest trójka obecnych radnych, z wieloletnim "doświadczeniem", więc tym bardziej zadziwia mnie miałkość i tak płytkie potraktowanie tematu. Być może ktoś z innych kandydatów wykona choć trochę pracy i przybliży mieszkańcom na czym stoimy? Minimum przyzwoitości w mojej ocenie wymaga, aby kiełbasa wyborcza miała smak i zapach, a nie tylko ładne opakowanie z kartonu.
Mieszkańcom taka informacja się należy, a skoro trwa kampanijny "konkurs piękności" to jest ku temu doskonała okazja. Kandydaci do dzieła.